|

|
|
Pierwszy tydzień 22.10.2007 - 28.10.2007 – adaptacja w nowym środowisku
- Podróż
(20.10.2007 – 21.10.2007) – zgodnie z planem i bez problemów dotarliśmy
do Plymouth.
- Nowe rodziny
(21.10.2007 godz. 21.30) – na dworcu autobusowym w Plymouth czekały na
nas rodziny, które w bardzo przyjaznej i powitalnej atmosferze odebrały
nas i zawiozły do miejsc zamieszkania.
- Pierwszy dzień
stażu (22.10.2007) – spotkaliśmy się wszyscy w dobrych nastrojach,
chociaż trochę jeszcze zmęczeni i zestresowani czekającymi nas
wyzwaniami. Pierwsze szkolenie dotyczyło organizacji naszego pobytu i
stażu, spraw kulturowych, bezpieczeństwa, sposobów poruszania się po
mieście i samodzielnego dojazdu do „naszych przedsiębiorstw” i miejsc
zamieszkania.
- Nasz pobyt
(23.10.2007 – 26.10.2007) – to w chwili obecnej odbywanie rozmów
kwalifikacyjnych, pierwsze spotkania z angielskimi pracodawcami,
zapoznawanie się z opiekunami merytorycznymi praktyk, pokonywanie
pojawiających się problemów, wykonywanie pierwszych zadań z
zaplanowanego programu stażu, spotkania z opiekunami z firmy
przyjmującej, uczenie się prowadzenia dziennika praktyk, celów stażu,
sposobu realizacji całego programu.
- 27.10.2007 –
rozpoczęcie kursu języka angielskiego w szkole językowej w Plymouth.
Zajęcia były bardzo ciekawe i obejmowały zagadnienia związane z
funkcjonowaniem firmy, jej organizacji, ról zawodowych kobiet, gramatyki
języka angielskiego oraz zasad bezpieczeństwa pracy w brytyjskich
przedsiębiorstwach.
- Wizyta w
Katedrze Plymouth (28.10.2007) – grupa uczestników wzięła udział w
polskiej Mszy, która odbywa się raz w miesiącu w ostatnią niedzielę
miesiąca.
Opinie uczestników:
- Prof. M.
Ryś: Jest dobrze i cieszę się, że
moim podopiecznym podoba się miejscowość, rodziny, warunki zamieszkania,
przedsiębiorstwa. Uczniowie są zdyscyplinowani i reagują na moje uwagi i
sugestie oraz starają się przestrzegać wcześniejszych ustaleń.
- Maria: Ogólne
wrażenia? Plymouth jest bardzo urokliwym miastem, mieszkańcy są bardzo
mili. Jedyne minusy pobytu tutaj to tęsknota za domem i jak dla mnie,
jest trochę za zimno.
- Paweł: Na
początku było trochę nieswojo. W pierwszy dzień był problem z
komunikacją, ale teraz jest ok. W domu mieszkam z Sebastianem. Ogólnie
jest fajnie, pogoda super i ani śladu śniegu, a nawet rosną palmy.
W mieście w południe jest gorąco jak by było lato.
|
|

|
|

|
|

|
|

|
|

|
|

|
|

|
|

|
|
Drugi tydzień 29.10.2007 - 04.11.2007 – proza życia
- Po pierwszych zachwytach Wielką Brytanią i
zdziwieniach różnicami w kulturach krajów oraz sposobach życia, opadły
emocje i zaczął się typowy brytyjski tydzień pracy.
- Codziennie rano wyruszaliśmy do swoich miejsc
stażu, często o tej porze zatłoczonymi autobusami komunikacji miejskiej.
Podczas przerwy śniadaniowej, zwanej tu „lunch” i trwającej
najczęściej od 12.00 do 13.00, spotykaliśmy się porozmawiać, wymienić
spostrzeżenia, zrelaksować się we własnym gronie lub szliśmy na drobne
zakupy.
- W ostatnim dniu października w Wielkiej Brytanii
odbyło się święto o celtyckim rodowodzie zwane Halloween,
którego cechami charakterystycznymi są upiorne gry, mroczne makijaże,
wróżby, dyniowe głowy i słowiański zwyczaj Dziadów. Obecnie
w wyeksponowanych miejscach domów umieszcza się wydrążone i
podświetlone od wewnątrz dynie z wyciętymi kształtami różnych postaci
oraz, w zależności od wyobraźni domowników, imitacje ludzkich czaszek,
szkieletów, manekinów znanych postaci z horrorów itp. Kulminacyjnym
momentem tego święta jest odwiedzanie domów przez przebrane dzieci,
które wypowiadają zdanie „trick or treat” – cukierek albo psikus, co ma nakłonić
odwiedzonego domownika do poczęstowania dzieci garścią wcześniej
zakupionych na ten cel słodyczy pod „groźbą” zrobienia mu psikusa, np. nasmarowania klamki pastą do zębów. Młodzież
oprócz organizowania domowych imprez, często odwiedza tzw. straszne
farmy, czyli zaadaptowane na ten cel duże przestrzenie, gdzie tworzone
są specjalne scenerie, niczym wystrój planu filmu grozy. My widzieliśmy
poprzebierane grupy młodych ludzi i dzieci, ale bez takiego szaleństwa
na ulicach jak czasami przedstawiają to media.
- Ponadto dalej wypełnialiśmy dzienniki praktyk,
doskonaląc umiejętności w zawodowym języku angielskim, ponieważ pani prof.
Mirosława Ryś i dyrektor organizacji pośredniczącej Małgorzata Kuklińska
nie przyjmowały wpisów z błędami lub brakami. Zmuszało nas to do
kilkakrotnego przepisywania pierwszych kartek. Ależ się napracowaliśmy!
Jednak to proza życia i tego się spodziewaliśmy.
- Tydzień zamknął się niespodzianką zorganizowaną
przez firmę Europartnership Agency Ltd, która w
niedzielę zafundowała naszej
grupie rozgrywki w kręgle w przepięknym kompleksie sportowym Aquarium Plymouth. Było super!
|
|

|
|

|
|

|
|

|
|

|
|

|
|

|
|

|
|

|
|

|
|

|
|
Trzeci tydzień 05.11.2007 - 11.11.2007 – Jedność w różnorodności, czyli realizujemy
cele
stażu
- 5. listopada
wzięliśmy udział w obchodach specyficznego, angielskiego
święta, zwanego Guy Fawkes Day, w czasie którego na nadbrzeżu Plymouth
w okolicach latarni morskiej
rozpalono wielkie ognisko, na pamiątkę stracenia 5. listopada
1606, za próbę podpalenia Parlamentu, zdrajcy Guya
Fawkesa. Fawkes
należał do katolickiego spisku i chciał obalić protestanckiego króla
Jakuba i przyłączyć Wielką Brytanię ponownie do Kościoła Katolickiego.
Gdy lud dowiedział się o egzekucji katolickiego spiskowca, wyraził swe
poparcie dla reformacji i króla, rozpalając wielkie ogniska (bonfires). Nazywano je jednak na początku bone fires,
ponieważ do ognia wrzucano kości, symbolizujące kości znienawidzonego
papieża. Potem spalano figurki papieży. Był to symbol zwycięstwa
Kościoła Anglii nad Kościołem Rzymskokatolickim. Po 200 latach, gdy
emocje reformacji osłabły, do ognia wrzucano i wrzuca się do dziś laleczki
z gałganków symbolizujące zdrajcę Guya Fawkesa. Dzieci katolickie czy protestanckie są
wszędzie takie same i uwielbiają przed wrzuceniem laleczki do ognia
biegać z nią po ulicach i naciągać sąsiadów, by podarowali pena dla Guya. Potem kupują za te drobne słodycze. Ogniskom w
dzień Guya Fawkesa
często towarzyszą pokazy ogni sztucznych. Nam kolorowe, rozgwieżdżone
niebo spadało na głowy przez pół godziny takiego pokazu. Potem
ruszyliśmy obejrzeć atrakcje przygotowane przez władze miasta, czyli
wirujące wesołe miasteczko. Bawiliśmy się bombowo i z adrenaliną. Fajnie
było!
- Kolejne dni tygodnia upływały nam w atmosferze
głębokiego uświadomienia naszej roli na europejskim rynku pracy,
ponieważ przygotowywaliśmy dane do wniosków o wydanie nam dokumentu Europass Mobility. Europass jest Inicjatywą Komisji Europejskiej,
umożliwiającą każdemu obywatelowi Europy lepszą prezentację kwalifikacji
i umiejętności zawodowych i obejmuje portfolio
5 dokumentów funkcjonujących w takiej samej formie na obszarze całej
Europy (również w państwach Europejskiego Obszaru Gospodarczego oraz
krajach kandydujących do UE):
1. Europass
– CV
2. Europass – Paszport Językowy
3. Europass – Mobilność
4. Europass – Suplement do
Dyplomu
5. Europass – Suplement do
Dyplomu Potwierdzającego Kwalifikacje Zawodowe
Europass – CV
oraz Europass – Paszport Językowy wypełniane są samodzielnie przez osobę
zainteresowaną. Na stronie internetowej www.europass.org.pl wszyscy, którzy chcą wypełnić Europass
– CV lub Europass – Paszport Językowy znajdą odpowiedni formularz oraz
szczegółową instrukcję, jak to zrobić. My ubiegamy się obecnie o trzeci
dokument, czyli Europass Mobility. Okazało się, że całkiem sporo już umiemy i
mamy duże doświadczenie zawodowe w komórkach administracyjno-biurowych
przedsiebiorstw, już obecnie, w Europie.
- Trzeci tydzień zakończyła wycieczka do Londynu,
który przywitał nas paradą
brytyjskich wojsk w pobliżu Pałacu Buckingham z okazji przypadającego
11. listopada Dnia Pamięci Narodowej. Sebastian sfotografował wszystkie
rodzaje wojsk, które będzie można obejrzeć na zorganizowanej po naszym
powrocie wystawie. Główne uroczystości tego dnia odbywały się na placu
wokół Westminster z udziałem Królowej Elżbiety II i innych brytyjskich
osobistości. Byliśmy w tłumie osób uczestniczących w tych wydarzeniach.
Ale się nam trafiło! Po posiłku realizowaliśmy kolejne punkty programu,
czyli obejrzeliśmy Trafalgar Square, China Town, Piccadilly Circus i
dotarliśmy na najsłynniejszą londyńską ulicę Oxford Street.
Po krótkiej przerwie kawowej i małym „co nieco” ruszyliśmy przez Hyde
Park do kompleksu muzeów znajdujących się na Exhibition
Street. Ucztą dla oczu okazało się zwiedzanie Natural History Museum i Science Museum.
Szkoda było wychodzić. Ale czas wracać do Plymouth, bo jutro kolejny
dzień stażu i ostatni jego tydzień. Przepiękny i ciekawy Londyn
zobaczymy jeszcze raz za tydzień w czasie powrotu do domu.
|
|

|
|

|
|

|
|

|
|

|
|

|
|
Czwarty tydzień 12.11.2007 - 18.11.2007 – Czas na nas
- Ostatni, czwarty tydzień stażu
przebiegał w atmosferze podsumowań naszych dokonań osobistych i
zawodowych oraz przygotowań do wyjazdu. Naszym zadaniem było zadbanie o
podpisanie przez naszych opiekunów merytorycznych dziennika praktyk oraz
wniosku o wydanie europassu w języku polskim i angielskim.
- Ostatni dzień w miejscu pracy
był dla nas dużym przeżyciem, bo oprócz pożegnań i wręczenia nam
listów referencyjnych od pracodawców otrzymaliśmy „drobne” upominki jako
wyraz podziękowań za naszą miesięczną pracę.
- Ostatnia sobota w Plymouth była
dniem zaplanowanym na przygotowania do podróży, więc jeszcze zrobiliśmy
zakupy na drogę, ostatni raz spojrzeliśmy na ocean i przyszedł czas na
słowa pożegnania z naszymi gospodarzami w miejscach zakwaterowania
i pracownikami firmy Europartnership Agency Ltd., organizującej nam
pobyt. Gorycz rozstania osłodziła nam obietnica Pani Gosi Kuklińskiej,
że 20. grudnia pojawi się w Świdnicy na spotkaniu promującym
rezultaty realizowanego przez nas projektu, podczas którego uroczyście
wręczy nam certyfikaty odbycia stażu.
Do zobaczenia w szkole.
Mirosława
Ryś
|
|
Projekt
finansowany jest przez Fundację
Rozwoju Systemu Edukacji – Narodową Agencję Programu „Uczenie się przez całe
życie” z siedzibą w Warszawie przy ul. Mokotowskiej 43.
|
|

|
|

|